Na kanapie siedzi...oazowicz?!

 

Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby «wegetować», aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. – mówił papież Franciszek na Campus Misericordiae. Słowa te, tak często powtarzane, stają się powoli sloganem.

 (Przykładny) Oazowicz nie siedzi na kanapie. Chodzi na spotkania formacyjne co tydzień. Planowanie wakacji rozpoczyna od zgłoszenia na rekolekcje wakacyjne. Poza tym wiele działa w parafii: włączy się w  przygotowanie ołtarzy na Boże Ciało, weźmie udział w jasełkach, poprowadzi różaniec. Jeździ na różnorakie dni wspólnoty – czy to rejonowe czy diecezjalne. No właśnie, działa jeszcze w diecezji! Napisze relację na stronę, pojedzie na warsztaty muzyczne. Z czasem zostaje animatorem i dopiero się zaczyna! Posługuje w parafii, przez cały rok przygotowuje się do posługi na rekolekcjach, działa w diakonii diecezjalnej, uczestniczy w Studium Animatora… Może czasem zauważa, że każdy jego wolny czas związany jest z oazą. No to jak to, przecież nie siedzi na żadnej „kanapie”, a tym bardziej, jak leń z wierszyka Brzechwy, na tapczanie!

            Takich oazowiczów wcale nie jest mało. Może nie zawsze są wszędzie i robią wszystko, ale podejmują wysiłek, by formować siebie i służyć innym. Możemy więc z zadowoleniem stwierdzić, że na kanapie nie siedzą… czyżby?

            Nikt nikomu nie będzie wyliczał co robi, ile czasu spędza służąc i jakich to posług się nie podejmuje. To nie konkurs. Może faktycznie jest tak, że daje z siebie wszystko i poświęca się tyle, ile może. Wiadomo, że życie nie kończy się na Oazie i każdy z nas podejmuje się wielu innych inicjatyw, ma swoje obowiązki oraz zainteresowania. Zastanawia mnie jednak czy czasami nie osiadamy na laurach.

 -Formuję się i robię różne rzeczy na rzecz parafii – poświęcam każdy swój piątkowy wieczór, przecież to nie jest nic.

- Posługuję na rekolekcjach wakacyjnych – za darmo zajmuję się przez ponad dwa tygodnie czyimiś dziećmi!

-Zamiast uczyć się do matury jeżdżę na Studium Animatora – rodzice już krzywo się na mnie patrzą, że znowu nie będzie mnie przez weekend.

A może jednak stać Cię na więcej? Nie, nie tak, żebyś już w ogóle nie miał znajomych poza Oazą, a każdą Twoją chwilę zapełniała służba na rzecz Ruchu. Czy jesteś jednak otwarty na nowe posługi i doświadczenia? Jeżeli jesteś uczestnikiem, zdobądź się na zaśpiewanie psalmu na Mszy, chociaż zawsze mówiłeś, że nie, bo się wstydzisz. Może w końcu wyciągniesz z zakurzonego futerału gitarę i zagrasz z muzycznym na jakiejś adoracji? Jesteś po 2 ONŻ? Pojedź na KODA. Animatorze! Kiedy ostatni raz sam się formowałeś? Nie zapominaj o Studium Animatora oraz o AA, nawet jeśli już na nich byłeś. Włącz się w działanie diakonii specjalistycznej, chociażby jako sympatyk – poza okazją do służby, znajdziesz tam też formację. Jedź na ORD, DWDD, COM, KO… albo na inny oazowy skrót :D Oaza ma tyle do zaoferowania, na tak wiele sposobów możemy się w niej rozwijać. Nie zapominajmy o tym.

Tak dużo, a może czasem i tak mało nas jest w Ruchu Światło-Życie. Daj z siebie więcej i wybij się z tej naszej oazowej rutyny! I nie po to, żeby tylko dawać, dawać i dawać, ale również dlatego, żeby jeszcze bardziej czerpać, by jeszcze bardziej żyć. Służba, formacja, modlitwa – niech to wszystko prowadzi nas do Boga.

 Aby pójść za Jezusem – mówił Papież – trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś. – zamień swoje buty na te, które pozwolą Ci jeszcze bardziej żyć!

Justyna Bulowska