IMG 20190816 115932      
Jesteśmy małżeństwem od dwudziestu lat i mamy czwórkę dzieci, które są w różnym przedziale wiekowym. Patrząc obecnie na nasz długoletni staż małżeński mogę stwierdzić, że dopiero od niedawna nasze małżeństwo wygląda zupełnie inaczej. Pisząc "inaczej" mam na myśli pozytywną stronę tej metamorfozy. W naszym życiu zmieniło się bardzo dużo, choćby sposób patrzenia na mojego męża, który dalej ma jakieś wady (zalety oczywiście też) nad którymi cały czas pracuje. Zmienił się mój ogląd na te jego niedoskonałości i niedociągnięcia, które były i będą, jestem o tym przekonana w stu procentach.

Naszą małżeńską metamorfozę zawdzięczam naszym sercom, do których wpuściliśmy najczystszą Bożą miłość, bo bez niej tak naprawdę nic nie jest możliwe. To my otworzyliśmy drzwi klamką Panu Bogu, która była po naszej stronie, On nie przychodzi bez zaproszenia, czeka na moment kiedy będziesz gotowy. Nam to się udało i jesteśmy bardzo wdzięczni, że gościmy go w naszych sercach. Jesteśmy także wdzięczni osobom, przez których Bóg mówił do nas w najtrudniejszych momentach naszego życia. 

Nasza przygoda z Panem Bogiem zaczęła się kiedy zostaliśmy zaproszeni na "Dialog Małżeński" do Zagórnika. Od tego wszystko się zaczęło. Tam poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, z którymi utrzymujemy kontakt po dzień dzisiejszy. Świadectwa, które dajemy innym, przekonują poznane nam osoby do tego , że warto coś zmienić w życiu. Nie musimy ich długo namawiać do uczestniczenia w kursach "Dialogu Małżeńskiego", przychodzą tam z chęcią i dziękują nam za to, że mogli tutaj być razem z nami. Podobnie jak my są świadectwem dla innych osób, przekazując jak dotychczasowe życie może przewrócić się do góry nogami, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
W ostatnim czasie zapisaliśmy się z mężem na piętnastodniowe rekolekcje do Kniewa. Na początku pałaliśmy entuzjazmem na samą myśl o wyjeździe. Kiedy emocje opadły zaczęliśmy zastanawiać się czy to ma jakiś sens. Dzieci zaczęły marudzić i robiły wszystko, żeby zniechęcić nas do wyjazdu. Wyjeżdżając na rekolekcje nie przedstawiliśmy im jak będzie wyglądał dzień. Nie chcieliśmy słuchać marudzenia, płaczu i lamentowania. Pomimo tego iż wiedzieliśmy, że jedziemy na rekolekcje z najfajniejszą ekipą na świecie, ja czułam chęć wycofania się. Mój mąż stanął na wysokości zadania i podołał memu zniechęceniu i chwała mu za to.
Jadąc na rekolekcje bardziej skupiłam się na mężu. Chciałam, żeby popracował nad swoimi wadami i przekonaniami w pewnych sprawach. Teraz już wiem, że to był błąd. Jadąc na rekolekcje powinnam skupić się na sobie, na swoich wadach, swoich przemyśleniach, nad rzeczami, które mnie nurtują; a przede wszystkim na swoich myślach i na tym co chce powiedzieć mi Pan Bóg. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce czułam się dziwnie, chciało mi się płakać. Gdyby mój mąż zawrócił pojechałabym z nim, lecz Bóg chciał inaczej i jestem Mu za to bardzo wdzięczna. Z początku przerażona byłam wspólną łazienką na korytarzu i harmonogramem dnia. Patrząc wstecz nasze wakacje wyglądały kiedyś zupełnie inaczej. Luksusowe apartamenty oczywiście super wyposażone, długie poranne spanie, extra plaża i praktycznie wszystko co się zamarzy. Porównując obraz jaki miałam z poprzednich wakacji do rekolekcyjnego wyjazdu, zrozumiałam jak człowiek przywarty jest do materialnych rzeczy. Wydaje nam się, że otaczając się luksusowymi dobrami to mamy wszystko. Nic mylnego. Tak naprawdę daje nam to szczęście na chwile, potem chcemy więcej i więcej. Bądźmy świadomi, że w ten sposób nigdy nie zaznamy prawdziwego zaspokojenia, to działa tylko na chwilę. I właśnie pobyt w Kniewie dużo dał nam do myślenia. Z tą jedną łazienką na korytarzu, mogę stwierdzić, że to były jedne z najlepszych naszych wakacji, na których byliśmy i tak samo twierdzą nasze dzieci, które tak bardzo nie chciały jechać. Zrozumieliśmy, że jadąc na urlop nie trzeba otaczać się materializmem, żeby świetnie spędzić wakacje. Kiedy Pan Bóg jest na pierwszym miejscu wszystko się układa i jest na właściwym torze. Takim pociągiem jechać to sama przyjemność i szczerze zapraszamy do takiego wagonu. Można nim jechać bez ustanku, taka jazda nigdy się nie znudzi.

Podczas Bożego wypoczynku duże wrażenie zrobiła na nas spowiedź rekolekcyjna. Wyjeżdżając do Kniewa obydwoje z mężem uczestniczyliśmy w sakramencie pokuty, myśląc, że wyspowiadaliśmy się ze wszystkiego i nie ma do czego się przyczepić. Tak było do momentu kiedy usłyszeliśmy od księdza Jacka o rachunku sumienia z „Hymnem do miłości”. Twierdząc wcześniej, że nie mamy z czego się spowiadać, obydwoje wyszliśmy z kaplicy z litanią naszych grzechów. Mnie prawie kartki brakło. Znalazły się tam rzeczy, z których nie pomyślałabym wcześniej, że należy się spowiadać. Pierwszy raz w życiu zaznaliśmy takiej głębokiej i oczyszczającej spowiedzi. To było dla nas duże przeżycie, które będziemy zawsze pamiętać.

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że owocem rekolekcji jest codzienne czytanie Pisma Świętego i wspólna modlitwa, czego brakowało nam na co dzień. Nauczyliśmy się z mężem dziękować za każdy miniony dzień, nawet wtedy kiedy nie należał do szczęśliwych dni. Przepraszamy za to, że kogoś uraziliśmy i prosimy o błogosławieństwo na kolejny dzień. Kiedy cofniemy się myślami do momentu wcześniejszego naszego małżeństwa, nigdy nie chcielibyśmy powrócić do tamtych chwil. Pracoholizm mojego męża został wyproszony z naszego domu. Mariusz spędza dużo więcej czasu w domu niż kiedyś, jest zadowolony z takiego wyboru. Nigdy wcześniej nie przyszłoby nam do głowy, że będzie to w ogóle możliwe. Pan Bóg dużo ostatnio działa w naszej rodzinie. Nabraliśmy dystansu do pewnych rzeczy a zwłaszcza dystansu do naszej najstarszej córki, która całkowicie odwróciła się od Pana Boga. Wiemy, że na siłę nic nie wskóramy i chcemy zostawić to w rękach Bożych, niech On się nią zaopiekuje, zaufaliśmy mu. Na rekolekcjach obiecałam sobie, że pozwolę mojemu mężowi wychowywać nasze dzieci. Jestem z niego dumna, bo uczestniczy w tym pierwszym rzędzie a ja staram się go nie wyprzedzać, zwłaszcza kiedy próbuje coś ustalić z najstarszą córką. Zawsze jej broniłam myśląc, że to jest moja właściwa postawa. Teraz już wiem, jak bardzo się myliłam. Nie pozwalałam na nią powiedzieć ani jednego złego słowa, wychowywałam ją pod moim kloszem w przekonaniu, że tak jest najlepiej, nic mylnego. Wychowałam egoistkę, która myśli, że wszystko kręci się wokół niej. Postanowiłam, że nie będę przeszkadzać mojemu mężowi w wychowywaniu naszej córki i myślę, że wywiązałam się z mojej obietnicy. Nabrałam do tego zdrowego dystansu i mogę stwierdzić, że to jest również owoc naszych rekolekcji. Czuję teraz taki wewnętrzny spokój i jest mi z tym dobrze. Ostatnio dużo dobrego dzieje się w naszym życiu. Jest spokojniej, wszystko się układa. Staramy się poświęcać więcej czasu na rozmowę i stwierdzamy, że nam to się udaje. Nie twierdzimy, że wszystko jest idealnie, bo tak nie jest. Idealnie nie ma nigdzie. Kłótnie są i będą, wymiana zdań jest częścią relacji międzyludzkich. Trzeba znać granice, kiedy należy się wycofać. Tą granice znaleźć można będąc w łączności z Panem Bogiem. Nam to bardzo pomaga. Kłócimy się, ale staramy się kłócić po Bożemu. 
Dla nas czas rekolekcji był lekarstwem na to, z czym przyjechaliśmy na ten błogosławiony czas. Nasze relacje rodzinne są coraz lepsze, potrafimy razem rozmawiać i czujemy się ze sobą dobrze. Modlimy się, dziękując za wspólnie spędzony dzień i chcemy, aby Pan Bóg był zawsze u nas na pierwszym miejscu.

Dziękujemy wszystkim, z którymi byliśmy na rekolekcjach. Mogliśmy z wami spędzić cudowne chwile, których nie zapomnimy nigdy. Dziękujemy za wspaniałe konferencje ks. Jacka oraz prezentacje wszystkich par animatorskich. Dziękujemy Krzysiowi i Anitce za to, że jesteście zawsze z nami i możemy na was zawsze liczyć. Wasze świadectwa były dla nas bardzo ubogacające i słuchając was często pojawiała się w nas jakaś refleksja, coś wartego przemyślenia, coś nad czym warto popracować i wdrożyć w nasze codzienne życie. Jeszce raz z całego serca dziękujemy.

Joanna i Mariusz Byrscy.

 

DSC 6762

DSC 6890

DSC 6941

DSC 7061

DSC 7073

DSC 7199

IMG 20190814 174621

IMG 20190816 105108

retusz jasełka